Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Kamienny ogród
Szeptem przebudzona noc
Ożywiony cień
W szpiczastych łukach witraży
Zbierają się stróże milczenia
Mistrzowie ślepych lotów
Otwieram oczy by widzieć
Roziskrzone niebo otula ziemię
Eteryczną bielą
Zmysły w amoku
Kojone chłodem białej bogini
Ciemność pieszcząc liście
Wygrywa melodię
Pieśń zapomnianych tętni w żyłach
Na szyi zaciska pętlę
Zbiera z dłoni ostatnie płomienie
Obnażona, opętana, odurzona
Napojona trucizną na własne życzenie
Ukojenia szukam w ramionach przeznaczenia
Cierpkie doprawdy to wino
Przeklęty kielich, z którego pić dziś muszę
Dobry Ojcze!
Najmilsza Stworzycielko!
Dlaczego milczycie?
Dlaczego klęczę tutaj z kwiatem głogu?
Dlaczego wianek z głowy zerwał wiatr?
Zlituj się choć Ty Pani
W lodowatym srebrze zobaczyć chcę odbicie
Zaklinam! Na stracone tu płynne rubiny
Zabierz mnie stąd!
Niech ciało wreszcie do martwej duszy dołączy.
Chłodny oddech spełniający modlitwy
Przynosi przebudzenie
Gasi pochodnię
Kiedy niknie melodia
Pierwsze złote nici padają na kamienny ogród
Znikają łzy z wyblakłej twarzy
Ukryty sens słów
Ulotna chwila niosąca zwycięstwo nad snem
Pokonana mocą wieczności
Cichym szeptem wita dzień wśród ciemności
Zatopione łzami, zaspane, nieprzytomne
Myśli uleciały w błogim spokoju
Pozbawione sensu życie związane grzechu liną
Na zrodzonej z wiatru pustyni głazów pogrzebane
Jak ten jasny ptak co płaczem burzę zbudził
Caradel Neil 6th.lis.09 [
Powrót]
Komentuj